PIŁKA NOŻNA
Kuźnia Jawor po rundzie jesiennej zajmuje w tabeli przedostatnie miejsce z zaledwie 6-punktowym dorobkiem. Oznacza to praktycznie brak szans na zachowanie 4-ligowego bytu. Do tego w poniedziałek rezygnację z fukncji trenera drużyny złożył Mieczysław Bieniusiewicz. Szkoleniowiec to w regionie znany i ceniony. Wielu fachowców uważa Bieniusiewicza za jednego z najlepszych trenerów w Zagłębiu Miedziowym. Właśnie on miał być gwarantem utrzymania 4 ligi dla Jawora. Bieniusiewicz robił co mógł. Ale z próżnego i Salomon nie naleje. Trener Kuźni dał sobie więc spokój.
- Jestem twardym facetem. Ale to co dzieje się w klubie przerasta mnie. W Jaworze skończył się klimat dla futbolu. Prezes Zdzisław Urban robi co może. Ale bez pieniędzy nie można grać z powodzeniem w 4 lidze. Za 80 tys. zł na rok można występować najwyżej w okręgówce – mówi Mieczysław Bieniusiewicz.
Szkoleniowiec za całą rundę jesienną nie dostał za swoją pracę ani złotówki. Po wycofaniu się z klubu znanego w regionie piekarza, Stanisława Furtaka, klub pozostał na garnuszku gminy. Pieniądze z jej budżetu wystarczają jednak tylko na wegetację.
- Nie można odmówić moim piłkarzom ambicji i woli walki. Prawda jednak jest taka, że nie można przeskoczyć pewnego progu możliwości sportowych – mówi Bieniusiewicz.
Przed sezonem z Kuźni odeszli czołowi zawodnicy: Pyrdoł, Żydek, Gul i Piwowarski. Ci dwaj ostatni do Nysy Wiadrów. Najlepszy strzelec Pyrdoł, strzela teraz gole dla Olimpii Kamienna Góra. Z kolei jego partner Klimko w tym sezonie zagrał tylko w dwóch meczach, bo leczył kontuzję. Skład uzupełniono piłkarzami występującymi dotychczas w okręgówce i legnickiej A klasie.
Trener Bieniusiewicz żałuje, że musi opuścić Kuźnię. – Trudno. Takie jest życie trenera. Mam już kilka propozycji z klubów z naszego regionu. Mam czas na zastanowienie się nad nimi – kończy były już szkoleniowiec Kuźni.
Autor artykułu: