Około tysiąca związkowców z “Solidarności” protestowało we Wrocławiu
Huk petard, syreny, gwizdki i antyrządowe hasła – tak demonstranci z całego Dolnego Ślaska protestowali wczoraj przed siedzibami urzędów marszałkowskiego i wojewódzkiego. Była to ostatnia – i najliczniejsza – z manifestacji organizowanych przez “Solidarność” w ramach listopadowych dni protestu przeciwko antyspołecznej polityce rządu.
- Ostatnia w tym roku, ale na pewno nie ostatnia w ogóle – zapowiadali jednak związkowcy, którzy przybyli wczoraj do Wrocławia. Tłum wznosił antyrządowe hasła: “Precz z Millerem i Hausnerem”, “Rząd do roboty za pięćset złotych”.
Janusz Łaznowski, szef zarządu regionu NSZZ “S” Dolny Śląsk: – Wszyscy mamy prawo do pracy i płacy. Musimy bronić tych, którzy z powodu działań rządu zasilają rzesze bezrobotnych, tych, co tracą pracę nie ze swojej winy lub są z niej wyrzucani za działalność związkową. W Polsce nie ma ludzi niepotrzebnych – przemawiał. – Precz z Millerem i spółką! – skandowali na to związkowcy. Łaznowski odpowiedział: – Premier mówił, że prawdziwego mężczyznę poznaje się po tym, jak kończy. Więc apelujemy: kończ waść, wstydu oszczędź.
Petycja dla marszałka
Liderzy NSZZ “S” w mocnych słowach ocenili sytuację na rynku pracy. – Uczciwi pracodawcy są mniejszością. Reszta traktuje nas jak niewolników. Dlatego nie możemy zrezygnować z naszych działań. Będziemy zakładać związki w Mc Donalds’ach i zachodnich supermarketach.
Organizatorzy demonstracji powołali się także na słowa papieża, które Jan Paweł II przekazał podczas ostatniej audiencji przewodniczącemu NSZZ “S” Januszowi Śniadkowi.
- Nie możemy zawieść tych nadziei, które świat ludzi pracy wiąże z działalnością związku – mówił Łaznowski.
Do protestujących przed budynek Urzędu Marszałkowskiego wyszedł Janusz Pezda, wicemarszałek województwa z SLD. – Rozumiemy wasze problemy – zaczął, ale w tym momencie rozległ się ogłuszający huk petard, zawyły syreny, zebrani krzyczeli “przestań kłamać”, “do biedaszybów”. Związkowcy wręczyli Peździe petycję do władz samorządu województwa. – To jest lista problemów, których rozwiązania domaga się od was kilkadziesiąt tysięcy mieszkańców regionu. Wiemy, że urząd może przeciwdziałać bezrobociu – mówił Walenty Styrcz, jeden z działaczy wrocławskiej “S”.
Głośno i gorąco było też przed budynkiem Dolnośląskiego Urzędu Wojewódzkiego, dokąd przemaszerowali demonstranci. Gwizdem i hukiem petard przywitali tam wicewojewodę Stanisława Janika. Choć miało dojść do spotkania z przedstawicielami demonstrujących, związkowcy przekazali jednak tylko petycję do premiera rządu.
Głośno w Jeleniej Górze
Wczoraj protestowano także w Jeleniej Górze. Około dwustu działaczy “Solidarności” przyszło przed Urząd Miasta, a później do siedziby starostwa powiatowego. Tam manifestację zdominowała sprawa Szpitala Wojewódzkiego w Jeleniej Górze i lecznicy w Bukowcu. Związkowcy domagali się od władz miasta i powiatu zagwarantowania wypłat wynagrodzeń i działań na rzecz ograniczenia bezrobocia.
- O szpitalu rozmawialiśmy na wtorkowej sesji rady miasta. Władze Jeleniej Góry chcą poręczyć kredyt, który ma zapobiec upadkowi placówki – zapewniał Bogusław Gałka, zastępca prezydenta miasta. Petycję związkowców obiecał przekazać prezydentowi.
Głośna manifestacja przeszła głównym deptakiem Jeleniej Góry z jednego urzędu do drugiego, zatrzymując się po drodze przy McDonald’sie. Budynki sieci restauracji tej firmy stały się już symbolem związkowych protestów. Przemarszowi ulicami miasta towarzyszyły wybuchy petard, które lądowały czasem pod nogami przechodniów. Były gwizdy i okrzyki takie jak „SLD – KGB” i „Znajdzie się cela dla Leszka Millera”.
Autor artykułu: Wojciech Szymański