Kiepski koniec kiepskiej rundy

November 17th, 2003

Miedź uległa na wyjeździe Rozwojowi

Miało być miejsce w czołówce, będzie ciężka walka o uchronienie się przed spadkiem. Miedź po przegranej w Katowicach z Rozwojem zakończyła rundę na dwunastym miejscu w tabeli.

– Po raz któryś przyczyna naszej porażki jest prosta. Nie mamy napastników, którzy potrafiliby wykorzystać sytuacje. Rozwiązanie problemu wydaje się proste. Trzeba kupić napastnika. Tylko skąd wziąć na to pieniądze? Nie ma co ukrywać, że ta runda była dla nas bardzo nieudana. Nie wiem, czy pozostanę na stanowisku trenera. Nikt mi nie powiedział, że będę dalej pracował, ale też nikt mnie nie zwolnił. We wtorek będziemy mieli w Miedzi posiedzenie zarządu. Liczę na to, że po nim będę mądrzejszy, bo być może zapadną na nim jakieś decyzje kadrowe – powiedział szkoleniowiec legniczan Józef Klepak.
Legniczanie grali nieźle przez pierwsze pół godziny, ale w 33 min. stracili gola. Zaczęło się od straty Węgłowskiego, który następnie sfaulował szarżującego zawodnika gospodarzy 18 m od własnej bramki. Rzut wolny wykonywał Rajman. Uderzył precyzyjnie w górny róg, nie dając szans Przykłocie. W końcówce goście odkryli się, narażając się na kontrataki gospodarzy. Rozwój trzykrotnie groźnie skontrował, aż wreszcie za czwartym razem zdobył bramkę. W 86 min. w sytuacji sam na sam znalazł się Derek i nie zmarnował okazji.
Rozwój Katowice – Miedź Legnica 2:0 (1:0). Bramki: Rajman (33), Derek (86). Żółte kartki: Przykłota, Łacina, Kotlarski (Miedź). Sędziował Władysław Łężny (Opole). Widzów 200.
Rozwój: Kolonko – Witkowski, Wil, Bosowski, Lis – Rajman, Polarz, Tomczyk (80-Kalinowski), Wróbel – Buffi (81-Derek), Laszczyk (46-Kwiatkowski).
Miedź: Przykłota – Madera (82-Akacki), Kotlarski, Połubiński, Murat – Węgłowski (46-Strożek), Dymkowski, Majka, Łacina – Kupis (75-Halkowicz), Robak.

Autor artykułu: Michał Guz

Festiwal kontrabasistów

November 15th, 2003

Wrocławskie Spotkania Teatrów Jednego Aktora

W sobotę finał Ogólnopolskiego Festiwalu Teatrów Jednego i popisowy “Kontrabasista” Jerzego Stuhra. Pierwszy, sześć kolejnych inscenizacji mini-powieści Patricka Suskinda, w międzynarodowej obsadzie, obejrzymy w niedzielę i w poniedziałek.

Popołudniowe spotkanie w Teatrze Lalek rozpocznie ogłoszenie wyników 32. OFTJA. Każdy z pięciu jurorów dysponuje dwoma tysiącami złotych i może je przyznać jednemu artyście, spośród dwunastu biorących udział w konkursie. – Nagrody nie wolno dzielić, a swoją decyzję trzeba wiarygodnie uzasadnić – przypomina Wiesław Gersa, dyrektor imprezy Aktor, który zyska przychylność większości arbitrów, zostanie równocześnie laureatem Grand Prix imprezy i jeszcze raz wystąpi przed festiwalową publicznością. Zarazem po nim zaprezentuje się zwyciężczyni tegorocznych Ogólnopolskich Spotkań Amatorskich Spotkań Jednego Aktora – Aneta Kullig, która pokaże monodram zatytułowany “Inaczej” na podstawie “Pamfletu na siebie” tadeusza Konwickiego. Dopiero o godz. 19.30 na scenie przy pl. Teatralnym pokaże się Jerzy Stuhr w “Kontrabasiście” Suskinda.

Człowiek w pokoiku

Najsłynniejsza opowieść bawarskiego autora “Pachnidła” powstała latem 1980 roku. Jej bohaterem jest muzyk orkiestry symfonicznej, samotny mężczyzna w średnim wieku pomieszkujący w małym pokoiku. Opowiada o koleżance z pracy, w której się podkochuje, o historii kontrabasu i jego, oczywiście olbrzymim znaczeniu dla orkiestry, ale i o przenikliwej samotności współczesnego człowieka.
“Kontrabasista” Jerzego Stuhra premierę miał w 1985 roku, wystawiany był już ponad 650 razy. Teraz popularny aktor występuje z nim tylko przez studentami szkół aktorskich – wrocławski spektakl jest zatem wyjątkowy. Po przedstawieniu, ok. godz. 21.30, w Piwnicy Świdnickiej rozpocznie się spotkanie z artystą.

Po czesku i po hebrajsku

W niedzielę na scenie przy pl. Teatralnym 4 zaprezentowane zostaną kolejne trzy inscenizacje powieści Suskinda, w wykonaniu Rostislava Marka z Czech (g. 16.30), Mołdawianin Igor Karas (g. 18.30). Misha Tepiltsky, pochodzący z Baku obywatel Izraela, wystąpi o godz. 20.45 w Ośrodku Grotowskiego (Rynek – Ratusz 27). Bilety kosztują 5 i 10 zł.. – Seria “Kontrabasistów” jest okazją do przyjrzenia się możliwościom, jakie tkwią w tekście niemieckiego pisarza – przekonuje Wiesław Geras. – To także sposób na zaprezentowanie różnych, niekiedy skrajnie odmiennych, szkół aktorstwa.
Ostatnim niedzielnym wydarzeniem będzie spotkanie aktorów i publiczności, które o godz. 22.15 rozpocznie się w Czarnym Salonie Klubu Związków Twórczych. Poprowadzi je Tomasz Miłkowski z redakcji miesięcznika “Teatr”. W poniedziałkowym programie WROSTJA są także trzy wersje “Kontrabasisty”, w wykonaniu artystów z Grecji i Niemiec oraz Roberta Chodura, absolwenta wrocławskiej PWST, obecnie związanego z rzeszowskim Teatrem im. Siemaszkowej.

Autor artykułu: Tomasz Wysocki

Śpiew i fortepian

November 15th, 2003

VI Forum Chopinowskie

Pełne barw Preludia Chopina i wykonane z blaskiem i temperamentem pieśni Chopina i Karłowicza wypełniły program drugiego koncertu Forum, który w czwartkowy wieczór odbył się w sali Oratorium Marianum.

Na program wieczoru złożyły się dwa półrecitale. Jako pierwszy wystąpił Paweł Zawadzki, znany wrocławski pianista i pedagog młodego pokolenia. 24 Preludia Fryderyka Chopina zabrzmiały w jego wykonaniu zaskakująco współcześnie – przyczyniła się do tego również specyficzna akustyka Oratorium. Krótkie utwory, z których każdy jest małym arcydziełem, wymagają od pianisty częstych zmian nastroju. Paweł Zawadzki poradził sobie znakomicie. Jego interpretacja była jak najdalsza od salonowej, stylizowanej muzyki romantycznej. Pianista nie bał się odważnych różnic dynamicznych i kolorystycznych – 12. Preludium gis-moll brzmiało szorstko i brutalnie, następująca po nim kantylena trzynastego Preludium w tonacji Fis-dur była tak słodka i piękna, jak tylko można sobie wyobrazić, ale nie zabrakło też złowieszczych ósemek w lewej ręce. Kolejne, es-moll, przywodzące na myśl finał II Sonaty fortepianowej Chopina, minęłoby niezauważone, gdyby nie kilka podkreślonych dźwięków, które nadały mu zupełnie nowy sens. Piękny był też dzwon pod koniec 17. Preludium As-dur. Gorące owacje skłoniły pianistę do wykonania na bis Walca Des-dur Chopina. B
ardzo dobrze, że po występie Pawła Zawadzkiego nie było przerwy – dzięki temu nastrój zbudowany w pierwszej połowie koncertu został wykorzystany przez wspaniałą sopranistkę Zofię Kilanowicz, która rozgrzała publiczność do temperatury wrzenia. Półrecital pieśni Chopina i Karłowicza ze “Sroczką” Grażyny Bacewicz na deser był znakomitym popisem doskonałej sztuki wokalnej w połączeniu z ogromnym temperamentem. Śpiewaczce towarzyszył na fortepianie kierownik artystyczny Forum Chopinowskiego – Mirosław Gąsieniec. Proporcje dynamiczne między głosem a fortepianem były nieco zachwiane – instrument brzmiał trochę zbyt ciężko, zwłaszcza w pieśniach Chopina. Pełne porozumienie artyści osiągnęli dopiero w “Pamiętam ciche, jasne, złote dnie” Karłowicza. Na bis wykonano pieśń Mirosława Gąsieńca “W cichej dolinie”. Jak przyznaje Zofia Kilanowicz, muzyka polska zajmuje w jej repertuarze szczególne miejsce – wystarczy wspomnieć III Symfonię Góreckiego, Stabat Mater Szymanowskiego czy wykonanie “Chantefleurs et chantefables” na sopran i orkiestrę Lutosławskiego, pod kierownictwem wielkiego kompozytora, na pół roku przed jego śmiercią . Poza monumentalną muzyką współczesną Zofia Kilanowicz chętnie śpiewa kameralnie – możliwe jest wtedy nawiązanie tak bliskiego kontaktu z publicznością, jak to miało miejsce w czwartkowy wieczór w Oratorium Marianum.

Autor artykułu: Justyna Skoczek

Niezwykła wizyta

November 15th, 2003

Wielka śpiewaczka we Wrocławiu

W sobotę przyjeżdża do Wrocławia Teresa Żylis-Gara, jedna z najwybitniejszych śpiewaczek operowych XX i XXI wieku. W poniedziałek w Auli Leopoldyńskiej artystka odbierze doktorat honoris causa Akademii Muzycznej we Wrocławiu, tego samego dnia wieczorem w sali teatralnej Akademii odbędzie się spotkanie z nią, połączone z kameralnym koncertem pieśni.

Oszałamiająca kariera Teresy Żylis-Gary rozpoczęła się na konkursie Radia Bawarskiego w 1960 roku w Monachium. Sukces ten umożliwił jej występy na niemieckich scenach operowych. Udział w festiwalu w Glyndebourne i przełomowa kreacja w roli Donny Elviry w Don Giovannim Mozarta w 1966 roku w Paryżu przyniosły jej wielką sławę. W dwa lata później wystąpiła w Salzburgu pod batutą Herbeta von Karajana, w Covent Garden w Londynie w roli Violetty w “Traviacie” Verdiego i w Metropolitan Opera w Nowym Jorku, z którą to sceną była najdłużej związana. Artystka prowadzi szereg kursów wokalnych w Europie i USA. Od 1980 roku mieszka na stałe w Monaco.

Autor artykułu: js

Kliencie, śpiewaj sobie sam

November 13th, 2003

Precedensowy wyrok we Wrocławiu: sklepy, bary, a nawet siłownie muszą płacić za nadawanie muzyki z radia

Właściciel wrocławskiego sklepu Epi Market musi zapłacić ZAiKS-owi ponad 7 tys. zł tantiem za piosenki puszczane klientom przez radio – orzekł wczoraj Sąd Apelacyjny we Wrocławiu. To decyzja ważna dla wszystkich sklepów, restauracji i zakładów usługowych, bo oznacza, że za umilanie czasu klientom trzeba płacić.

- Uważam, że powinni płacić tylko ci, którzy wykorzystują muzykę do celów typowo komercyjnych, jak dyskoteki – mówi Robert Gołuński, stały klient Epi. – Lubię robić zakupy przy dyskretnie granej muzyce. Denerwuje mnie, kiedy w hipermarketach piosenki są przerywane natrętnymi reklamami.
Gdy wczoraj po południu byliśmy w Epi, klienci pchali przed sobą wózki w ciszy. Słychać było tylko gwar rozmów i dźwięk kas. Osoby, które pytaliśmy o tantiemy, były zorientowane, bo informacja o wyroku bardzo szybko rozeszła się we Wrocławiu.
Sprawa była najpierw rozpatrywana w sądzie okręgowym, który stwierdził, że sklep nie musi płacić za wykorzystywanie piosenek. Uzasadnienie brzmiało: ZAiKS powinien dowieść, że sklep zyskał na tym, że klienci słuchają radia. Ale ZAiKS zaskarżył wyrok. Wczoraj sąd apelacyjny inaczej zinterpretował przepisy: to sklep musi udowodnić, że nie zarabia na nadawaniu muzyki. Za korzystanie z cudzej własności trzeba płacić.
- Była to pierwsza tego typu sprawa rozpatrywana u nas – informuje Witold Franckiewicz, rzecznik Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu.
Na rozprawie nie pojawił się ani właściciel, ani pełnomocnik Epi. Osoba kierująca wczoraj po południu pracą sklepu twierdziła, że nie zna sprawy i dlatego nie może o niej rozmawiać. Nie można się było także skontaktować ze specjalistą od marketingu w Epi.
- Sklep nieprzypadkowo emitował program stacji muzycznych. Nie włączał rozgłośni, które opierają się przede wszystkim na przekazie słownym, jak TOK FM czy Radio Maryja – tłumaczy mec. Krzysztof Zuber, pełnomocnik ZAiKS-u. – Muzyka nadawana w sklepie, restauracji czy solarium nie ma pozytywnie wpływać na obsługę, lecz przede wszystkim uprzyjemniać czas klientom. A to wpływa na zysk właściciela.
- Wyrok miałby sens, gdyby tantiemy były egzekwowane od wszystkich sklepów czy barów. Jeśli Epi zapłaci, a inni nie, to będzie to niesprawiedliwe – uważa spotkany wczoraj w Epi Szczepan Młynarz. – Klienci słuchają przecież radia także w taksówkach, choć ich właściciele nie płacą tantiem.
Również inna klientka Epi, Olena Jóźko, uważa, że puszczanie muzyki klientom nie służy powiększaniu zysków. – To coś innego niż rozprowadzanie pirackich tanich płyt, które ludzie wybierają zamiast drogich oryginałów – przekonuje.
ZAiKS informował właścicieli punktów handlowych, gastronomicznych i usługowych, że muszą odprowadzać wyznaczone stawki. – Mamy inspektorów, którzy docierają do sklepów, restauracji, a nawet siłowni i informują ich właścicieli o zasadach nadawania utworów muzycznych. Proponują też podpisanie umów, legalizujących ich odpłatne wykorzystywanie – mówi Irena Rumińska, szefowa dolnośląskiego okręgu ZAiKS.

Autor artykułu: Alicja Hamkało

Wrocławskie hiperprzemiany

November 13th, 2003

Duże sklepy zmieniają nie tylko oblicze handlu, ale także komunikację i obyczaje

Pod koniec listopada zostanie otwarty nowy hipermarket Auchan na Bielanach. Kolejne dwa powstają w okolicach ulicy Legnickiej. – To oznacza dla nas śmierć głodową – alarmują drobni kupcy i sklepikarze. Część z nich nie poddaje i buduje własne hale. Tymczasem ekonomiści uważają, że hipermarkety nie konkurują z kupcami, tylko między sobą. Read the rest of this entry »

W Mc Donald’s spotkajmy się

November 13th, 2003

Związkowcy z “Solidarności” zapowiadają w listopadzie falę protestów przeciw polityce rządu

Pikiety i demonstracje pod urzędem marszałkowskim, wojewódzkim i pod restauracjami sieci Mc Donald’ s. Akcja informacyjna w autobusach i tramwajach oraz wyjazdy na ogólnopolskie manifestacje do stolicy to scenariusz “ogólnopolskich dni protestu przeciw antyspołecznej polityce rządu”, który przedstawili w środę liderzy dolnośląskiej “Solidarności”.

Zaplanowane na 7- 26 listopada “Dni protestu” Solidarność zapowiadała już pod koniec października. Ale do ubiegłego tygodnia nie ujawniała ich szczegółów. Dopiero po przedstawieniu w ubiegły piątek przez szefa “S” Janusza Śniadka scenariusza działań ogólnopolskich wczoraj przyszła pora na Dolny Śląsk.
- Plan ministra Hausnera to tragedia dla społeczeństwa, które nie udźwignie zakładanego planu cięć socjalnych. A my chcemy uświadomić ludziom, jakie zagrożenia przygotował dla nich rząd. Dlatego zaczniemy m.in. od rozwieszania w środkach komunikacji miejskiej informacji o planowanych cięciach – tłumaczy Janusz Łaznowski, przewodniczący dolnośląskiej “Solidarności”.
Oprócz tego na najbliższy wtorek związkowcy zapowiadają pikietę pod restauracją Mc Donald’s na wrocławskim Rynku oraz pod placówkami tej sieci w Głogowie, Lubinie, Legnicy czy Jeleniej Górze.
- Dlaczego akurat tam? Jednym z naszych postulatów jest podjęcie przez rząd działań, które pozwolą wyeliminować przypadki szykanowania pracowników za to, że należą do związków zawodowych. A wszyscy pamiętamy, że to w tej restauracji w Świdnicy grupa pracowników została niedawno zwolniona z pracy za działalność – wyjaśnia Jacek Rugieł, rzecznik prasowy dolnośląskiej “S”. – A dochodzą do nas sygnały, że u coraz większej liczby pracodawców bardzo popularne jest hasło “śmierć związkom zawodowym” – dodaje.
Również we wtorek grupa związkowców z Dolnego Śląska pojedzie do Warszawy na ogólnopolską manifestację wyrażającą sprzeciw wobec dramatycznej sytuacji służby zdrowia. A za dwa tygodnie – w środę 26 listopada – “S” zorganizuje pikietę pod Urzędem Marszałkowskim we Wrocławiu, skąd związkowcy przemaszerują potem pod Urząd Wojewódzki.
– To pierwszy etap naszego protestu. Jeśli nie przyniesie skutku, po Nowym Roku przystąpimy do bardziej zdecydowanych i uciążliwych dla rządu działań – zapowiada przewodniczący Łaznowski. Ale podkreśla, że akcja nie ma żadnych podtekstów politycznych. Dlatego “S” wystąpiła z apelem o poparcie swoich działań do wszystkich central związków zawodowych na Dolnym Śląsku.

Przeciw czemu protestują

Tzw. plan Hausnera zakłada ratowanie finansów państwa poprzez * ograniczenie wydatków na administrację publiczną * drastyczne cięcie wydatków społecznych: m.in. likwidację zasiłków przedemerytalnych, ograniczenie zasiłków chorobowych, odejście od waloryzacji rent i emerytur, jeśli nie będzie wysokiej inflacji, wydłużenie wieku emerytalnego kobiet czy likwidację PFRON-u. Do 2007 r. pierwsze ma pozwolić na zaoszczędzenie 20, a drugie 12 mld zł.

Autor artykułu: Krzysztof Kamiński

Turniej w Lubinie

November 10th, 2003

Piłkarki ręczne Vitaralu Jelfa Jelenia Góra zwyciężyły Piotrcovię Piotrków Tryb. 25:23 i tym samym zapewniły sobie wygraną w VI. Memoriale Henryka Kruglińskiego rozgrywanym w Lubinie.

Najlepszą zawodniczką imprezy uznano Renatę Jakubowską (Mercus Zagłębie), najlepszą bramkarką została Justyna Aleberciak (Vitaral Jelfa). Wyniki: Vitaral Jelfa Jelenia Góra – Kolporter Kielce 32:24, Mercus Zagłębie – Piotrcovia Piotrków Tryb. 25:20, Piotrcovia – Kolporter 27:29, Zagłębie – Vitaral Jelfa 24:28, Piotrcovia – Vitaral Jelfa 23:25, Zagłębie – Kolporter 22:22.

Autor artykułu: Tomasz Hucał

Specjalista sprawdzi czystość

November 10th, 2003

WAŁBRZYCH Zwolnienia i nowi pracownicy w Miejskim Przedsiębiorstwie Komunikacyjnym

Prawdopodobnie ponad czterdzieści osób będzie musiało odejść z Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacji. Na razie zmiany polegają na tworzeniu nowych stanowisk. M.in. specjalisty do spraw czystości w autobusach. Read the rest of this entry »

Jak teraz żyć

November 10th, 2003

LEGNICA Pożar zniszczył mieszkanie kobiety samotnie wychowującej piątkę dzieci

Marzena Wolf w ciągu kilku minut straciła dorobek życia. Pożar zniszczył mieszkanie. Spaliły się książki, ubrania dzieci, meble. Nawet kilkaset złotych zapomogi, którą gospodyni dostała z pomocy społecznej.

Pożar wybuchł w piątek wieczorem w poniemieckiej kamienicy przy ulicy Rzemieślniczej, na pierwszym piętrze.

Nic nie zabrali

- Chyba ogień wybuchł od instalacji elektrycznej – zastanawia się Marzena Wolf. – Byłam w domu z trójką najmłodszych dzieci. Wybiegliśmy z mieszkania. Nic nie udało nam się zabrać.
Pożar zauważyli patrolujący ulicę policjanci. Zadzwonili po straż pożarną. Strażacy ogień ugasili, ale nie udało im się uratować dobytku.
- Nie mam już nic – rozkłada ręce pani Wolf. – Nawet ubranie dla siebie pożyczyłam od sąsiadów. – Jak wyprawię dzieci do szkoły? Nie mam nawet ich w co ubrać.
Kobieta samotnie wychowuje piątkę dzieci. Najmłodsze ma pięć lat, bliźniaki są o rok starsze. Dwójka, w wieku dziewięciu i dziesięciu lat, chodzi do szkoły podstawowej. – Dzieci mieszkają u mojej mamy – mówi Marzena Wolf. – Ja nocuję w tym mieszkaniu, żeby ktoś nie rozkradł tego co pozostało.
A zostało tego niewiele. Kilka szafek w kuchni. Pralka automatyczna. Wszystko jednak jest czarne od dymu.

Los pogorzelca

- Wiem jak czuje się człowiek, któremu spaliło się mieszkanie – wyjaśnia Krystyna Tyc. – Przeżyłam to 14 lat temu. Chodziłam do prezydentów, ale nikt mi nie pomógł.
Pani Tyc o pożarze dowiedziała się w sobotę rano. Przyszła w niedzielę, aby pomóc w sprzątaniu. Wspólnie z nią w mieszkaniu uwijało się jeszcze kilku innych znajomych. Wynosili spalone meble. Zdzierali boazerie. Sprzątali.
- Tu wszystko jest przesiąknięte smrodem – tłumaczy Andrzej Bielański, kolega pani Wolf. Bez generalnego remontu nie ma co marzyć o mieszkaniu tutaj. Tylko skąd kobieta wychowująca samotnie piątkę dzieci ma mieć na to pieniądze?
Ireneusz Sobiński, który wynosił pudło ze śmieciami, był zdziwiony, że sąsiedzi z kamienicy nic nie pomagają. – My przyszliśmy z innych dzielnic. Jakaś dziwna znieczulica tutaj panuje.
- Sąsiedzi uważają, że ja jestem winna – przekonuje Marzena Wolf. – I są na mnie źli. Tylko, że ja nic nie zrobiłłam. Padło na mnie, a równie dobrze mogło się spalić mieszkanie sąsiada.

Proszę po świętach

Czy urzędnicy próbowali pani pomóc?
- Po ugaszeniu pożaru przyjechał kierownik z Oddziału Gospodarki Mieszkaniowej – opowiada Marzena Wolf. – Powiedział mi, żebym zgłosiła się po świętach, czyli w środę.
Pani Wolf pożyczyła ubrania dla dzieci od znajomych. – Nie mam nawet paru groszy, żeby kupić coś do jedzenia – skarży się kobieta. Skąd weźmie na książki i zeszyty dla dzieci?
- A za co wyremontuję mieszkanie? Za co kupię okno, drzwi? Nie mówiąc już o meblach.
- Powinni Marzenie na czas remontu dać jakieś mieszkanie zastępcze – dorzuca Andrzej Bielański. I w jakiś sposób jej pomóc.

Na pewno pomożemy

Z dymem poszły też wszystkie dokumenty. Książeczki ubezpieczeniowe. Stopiła się instalacja elektryczna. Nie ma gazu. – Nawet straciłam 260 zł, które tego dnia dostałam z pomocy społecznej – mówi pani Wolf. – W poniedziałek pójdę do Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej. Może dostanę jakąś zapomogę?
- Panią Wolf nie zostawimy samej sobie – powiedziała nam w niedzielę Dorota Purgal, zastępca prezydenta Legnicy. – Właśnie wybieram się z wizytą do niej. Rozmawiałam już z dyrektorką szkoły, do której chodzą jej dzieci. I na pewno otrzymają pomoc.
Pani prezydent zapewniła też, że w poniedziałek odwiedzą pogorzelców pracownicy MOPS. – Z dyrektorem Zarządu Gospodarki Mieszkaniowej uzgodniliśmy, że pracownicy ZGM wyremontują pokój, który się spalił.
Czytelników, którzy zechcieliby pomóc rodzinie Wolfów, prosimy o pilny kontakt z redakcją.

Autor artykułu: Zygmunt Mułek